Pustynia w Mieście

Pustynia w Mieście » Świadectwa » Co dalej?

Co dalej?

2006-05-31 Radek

Szukając dalszej drogi naszej Wspólnoty - jako członek nowicjatu, jako członek rady i jako osoba czująca się zwyczajnie powołana do Pustyni w Mieście - zadałem sobie mnóstwo pytań. Wszystko co poniżej zapisałem to moje przemyślenia i raczej nijak się mają do doświadczeń innych osób ze Wspólnoty. Ten tekst jest przeznaczony dla tych, których interesuje spojrzenie innych na Wspólnotę a jednocześnie mają jeszcze siły cokolwiek o Wspólnocie czytać.

Szukając dalszej drogi naszej Wspólnoty - jako członek nowicjatu i jako osoba czująca się zwyczajnie powołana do Pustyni w Mieście - zadałem sobie mnóstwo pytań. Wszystko co poniżej zapisałem to moje przemyślenia i raczej nijak się mają do doświadczeń innych osób ze Wspólnoty. Ten tekst jest przeznaczony dla tych, których interesuje spojrzenie innych na Wspólnotę a jednocześnie mają jeszcze siły cokolwiek o Wspólnocie czytać.

Początkowo chciałem by ten tekst znalazł się w naszej Piaskownicy (czyli wewnętrznym sikret pejdżu), ale tam chyba nikt by go nie przeczytał ;)

Pierwsze z nich, jakże elementarne, ale bez odpowiedzi na które nie mogłem zadać kolejnych: co jest moją nadrzędną misją jako człowieka. Odpowiedź była prosta: dążyć do świętości a w konsekwencji do zbawienia i spotkania z Bogiem. Czy Wspólnota jest mi do tego niezbędna? Na pewno nie, ale jest moją drogą do osiągnięcia tego celu. Jeżeli nie byłoby Wspólnoty musiałbym znaleźć inną drogę, ale ona jest i wiem, że Pan postawił mnie w tej Wspólnocie bym tu się uświęcał.

Co wyróżnia (w sensie: co jest charakterystyczne) Pustynię w Mieście od innych wspólnot? Myślę, że na pewno jej charyzmat i reguła życia. Jak pokazuje nasze doświadczenie reguła życia pisana w okresie, gdy wszyscy byli w wieku studenckim, bez własnych rodzin, nijak się ma do tego co przeżywamy dziś. Małżeństwa z dziećmi przestają się odnajdywać w rytmie i treściach, jakie oferuje Wspólnota. Pytamy więc: co dalej z nami? Jak i czy możemy dalej wciąż budować Wspólnotę, służyć sobie nawzajem i służyć innym i jeszcze jak budować Pustynię - klauzurę wewnętrzną w samym sobie.

Aby sobie na to odpowiedzieć postanowiłem sięgnąć do naszej duchowości i oprzeć się na treściach naszego charyzmatu. Uważam, że jeśli moją drogą do świętości jest ta Wspólnota - to punktem wyjścia jest jej charyzmat, nie mogę go odrzucić i szukać własnej drogi, bo wtedy przestałbym być częścią Wspólnoty. Mógłbym oczywiście to zrobić, bo tak jak wspomniałem Wspólnota nie jest jedyną drogą do Boga, ale nie przemierzałbym tej drogi ze Wspólnotą. Podkreślam raz jeszcze: chcę oprzeć się na charyzmacie a nie na regule życia.

Współczesne miasta można porównać do Egiptu z czasów niewoli narodu wybranego. Izraelici korzystający z wielu dóbr materialnych tracili swoją więź z Bogiem. Ulegając zniewoleniu, nie potrafili już odkryć swojej godności. Bóg Jednak wyprowadził swój naród z niewoli na pustynię, by mówić do jego serca, by Izraelici mogli na nowo odkryć Jego obecność, działanie i miłość (por. Wj 6,1-8; Wj 19,1-6; Pwt 8,1-20; Pwt 28,1-14;)

Pierwsza rzecz: jeżeli chcę usłyszeć głos Boga muszę wychodzić na pustynię. Dla mnie znaczy to tyle, że dni pustyni, do których jesteśmy zobowiązani to coś więcej niż tylko formalne zobowiązanie. To niezbędny czas, by zacząć słuchać tego, co Bóg chce mi powiedzieć. Niezbędny też, bym mógł coraz głębiej odkrywać, czym jest Pustynia w Mieście. a jak to wygląda teraz? Czy znajdę czas, mając jedno dziecko, na częstsze dni pustyni niż dwa razy do roku? a co gdy będę miał więcej dzieci? Jaki wpływ na moje życie we Wspólnocie mają dni pustyni lub ich brak?

Życie ludzi we współczesnych miastach nacechowane jest również praktycznym materializmem, któremu często towarzyszy utrata godności dziecka Bożego. Dlatego również dzisiaj miasto potrzebuje takiej pustyni, na którą będzie je wyprowadzał Bóg, by ludzie zanurzeni w codzienności potrafili odkrywać obecność Boga żywego a przez to swoją godność i powołanie do wolności dzieci Bożych. Mieszkańcy miast wychodząc na "pustynię" będą mogli odkryć, że są ludem w drodze i tak jak Izrael pielgrzymują do Ziemi Obiecanej - Niebieskiego Jeruzalem (por.Ap 21,1-3).

"Pustynia w Mieście" tworzy taką przestrzeń dla ludzi, by każdy kto chce mógł doświadczyć prawdy o sobie, o swoim ubóstwie i bezradności, jakie wynikają z pokładania ufności w sobie, a jednocześnie doświadczyć Bożej mocy i miłości (por. Jk 4,8-10). Jedynie człowiek ogołocony potrafi odkryć najgłębszą relację, jaka istnieje między Bogiem a nim. Relacje Ojca do swojego dziecka (por. 1J 3,1-10). Dzięki temu będzie mógł odkryć całe bogactwo miasta, a nie stanie się jego niewolnikiem. Miasto jest przecież dziełem człowieka, które wyraża bogactwo, jakie Bóg w nim złożył. Nie musi być więc z natury swojej wrogie człowiekowi. "Człowiek zaś umieścił w nim wszystko, co ma najlepszego w swoich myślach, pracy i wierze".

"W sercu miasta możesz więc żyć w sercu Boga, bo miasto właśnie w Bożym sercu przebywa". Sens "Pustyni w Mieście" jest taki, by każdy mógł odkryć Bożą obecność w sercu miasta. Dla wszystkich członków ma się ona stać środkiem do przebywania w Bożej obecności (por.1J 2,28). Właśnie to nieustanne trwanie w Bogu i z Bogiem jest celem "Pustyni w mieście". Taki stan w życiu człowieka określamy "klauzurą wewnętrzną". Ta klauzura to utrzymywanie serca i umysłu wolnymi od nieuporządkowanego zachwytu nad światem, dzięki ciągłej więzi z Bogiem. Każdy z członków przeżywa ją stosownie do swojego powołania. Klauzura serca staje się dla niego pierwszą pustynią. Przez świadectwo swojego życia, ukazuje innym mieszkańcom miasta wartość wychodzenia na pustynię, gdzie spotkany Chrystus pozwala odnaleźć sens ludzkiego życia.

Miasto - tak jak i nasze życie w świecie - nam sprzyja, daje przestrzeń do rozwoju. Piękne zdanie: "Właśnie to nieustanne trwanie w Bogu i z Bogiem jest celem "Pustyni w mieście". i dalej jest coś o czym czasem zapominam: utrzymanie serca i umysłu wolnymi od nieuporządkowanego zachwytu nad światem, co ma być dla mnie moją pierwszą pustynią. i następne zdanie: "Przez świadectwo swojego życia, ukazuje innym mieszkańcom miasta wartość wychodzenia na pustynię, gdzie spotkany Chrystus pozwala odnaleźć sens ludzkiego życia". Dla mnie na nowo odkryty hit. Ja nie mam się silić na świadectwo, moje przeżywanie pustyni ma owocować zbliżeniem do Chrystusa i odkryciem, że on jest celem mojego życia. Ja wiem, że Chrystus jest moim celem, ale chyba tak naprawdę tego jeszcze nie odkryłem. Ilu z nas może powiedzieć tak naprawdę, że odnaleźli sens w życiu? Ilu żyje z poczuciem ogromnego bezsensu? Odkrycie Chrystusa jako celu samego w sobie zaowocuje tym, że każdy, kto nas bliżej pozna, pozna Wspólnotę, doceni wartość pustyni. To jest moja misja: wyjść na Pustynię i odnaleźć tam Chrystusa, reszta przyjdzie sama.

Odkrywanie Chrystusa w codzienności, uczenie się od Niego miłości nie może pozostać bez echa w relacji do drugiego człowieka: "Albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi" (1J 4,20). Prawdziwa pobożność prowadzi do coraz większej wrażliwości na Boga, a nie można inaczej i lepiej okazywać miłość Bogu, jak przez miłość okazywaną człowiekowi, który jest Jego stworzeniem i obrazem. Dlatego członkowie "Pustyni w Mieście" starają się szczególnie być otwarci na człowieka i problemy, jakimi żyje miasto. w miarę swoich możliwości niosą pomoc w wymiarze materialnym czy duchowym ( por. 1J 3,17-18; Jk 2,14-26). "Pustynia w Mieście" ma być nieprzerwanym wołaniem do Boga we wszystkich sprawach jakimi żyje miasto, służąc modlitwą wstawienniczą. Przykłady wielu świętych ukazały, jak wielką rolę odgrywa ona w dziele ewangelizacyjnym świata. Chcemy więc w naszych sercach żyć problemami miasta, aby być blisko tych, którzy żyją w mieście i ich problemy zanosić ciągle do Boga (por. 1J 5,14-15, Kol 4,2-3).

"Pustynia w Mieście" dla jej członków, jak i ludzi, którzy będą do niej przychodzili ma stawać się miejscem nieustannej formacji służącej wzrastaniu w miłości do Boga i człowieka (por. 1Tes 3,11-13).

No właśnie, ile jest w moim sercu miejsca na problemy miasta? Ile jest miejsca na wysłuchanie problemów żyjących w nim ludzi? Ile jest miejsca na wysłuchanie problemów braci i sióstr ze Wspólnoty? Ile w moim życiu jest czasu na realną pomoc bratu czy siostrze?

Cechą charakterystyczną duchowości Wspólnoty jest duch Karmelu, którego cel pokrywa się z celem każdej świętości i każdej duchowości: miłować Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całą swoją mocą, a swego bliźniego, jak siebie samego (por. Mt 22,37-39). Ta miłość Boga i bliźniego ma się wyrażać przez całkowite oddanie się Jezusowi Chrystusowi i przez wierną Mu służbę w życiu rodzinnym, zawodowym, w dobrym spełnianiu swoich obowiązków wynikających ze stanu i pełnionych funkcji. Życie Karmelu jest formowane na wzór proroka Eliasza, w życiu którego były obecne dwa wymiary: wymiar kontemplacyjny wyrażający się w trwaniu przed Bogiem żywym i nawiązywanie z Nim możliwie najściślejszej łączności przez miłość [...]

Czyż to nie jest idealny wymiar dla małżeństw? Co więcej może zrobić rodzic, gdy po całym dniu położy dzieci spać i sam wpadnie w fotel? Chyba tylko kontemplować Bożą miłość :)

[...] i drugi wymiar wyrażający się w życiu czynnym, apostolskim. Te dwa wymiary są bardzo bliskie naszej Wspólnocie.

Istotną cechą duchowości karmelitańskiej jest jej maryjność. Karmelici uważają się za Jej własność, za Jej poddanych. Pragniemy również służyć Bogu poprzez całkowite zawierzenie Maryi, a zwłaszcza w modlitwie wstawienniczej za świat i ludzi chcemy prosić Jezusa o potrzebne łaski poprzez Jego i naszą Matkę. Chcemy Bogu ofiarować wszystko przez ręce Maryi i żyć z Nią w nieustannej obecności. Na wzór Maryi - nauczycielki klauzury wewnętrznej, która całym swoim życiem była zwrócona ku Jezusowi i w Nim odczytywała sens wszystkich wydarzeń dnia codziennego, uczymy się wychodzenia na pustynię (por. Łk 2,19; Łk 2,51; J 2,5).

Odkrywamy również wielką rolę św. Józefa, który opiekował się Świętą Rodziną, dbał o jej potrzeby. Pragniemy Go naśladować w Jego cichości, bliskości w trwaniu przy Chrystusie, by uczyć się od Niego modlitwy wewnętrznej, jak również powierzać Mu wszelkie potrzeby materialne każdego z nas jak i naszej Wspólnoty. Dlatego też pragniemy by naszą Wspólnotę i Dom św. Józef: "strzegł u jednych drzwi a Najświętsza Panna u drugich".

Od razu stanął mi przed oczami obraz naszego Domu (bo to wciąż jest nasz Dom): Maryja stojąca u drzwi frontowych, witająca, dbająca by goście dobrze się czuli i przede wszystkim wskazująca co robić by być najbliżej Chrystusa, by najpełniej usłyszeć jego słowa i najlepiej zrozumieć jego naukę. a u tylnych drzwi - tych, którymi najczęściej wychodzi się do pracy - św. Józef, który dba by dom się nie zawalił, by było na czym usiąść, by było co zjeść, by wszystko działało jak w zegarku. To jest wciąż nasz Dom, choć sam mówię to z pewnym niedowierzaniem to jednak jestem pewien, że tak właśnie mam mówić: to jest nasz Dom.

Klimat modlitwy w duchowości Karmelu tworzą: samotność, milczenie, skupienie, ale też i praca, która ma strzec od wszelkich pokus. Ma być ona środkiem zapewniającym utrzymanie się, ale jest równocześnie traktowana jako środek ascetyczny, zapewniający nieprzerwany kontakt z Bogiem i nie dający przystępu szatanowi. Jako członkowie "Pustyni w mieście" chcemy trwać w klimacie nieustannej modlitwy, skupieniu, traktując naszą pracę jak i codzienne obowiązki zawodowe, jako nie tylko możliwość zarobkowania, ale kolejny środek do celu, jakim jest pełniejsza miłość Boga i bliźniego.

A czym jest asceza w moim życiu? Czy choć raz odkąd podjąłem pracę zarobkową pomyślałem o ascezie? Tak naprawdę to myślę o ascezie tylko wtedy, gdy brakuje mi pieniędzy. Gdy je mam, myślę o nowym samochodzie, o domu z ogródkiem i wiem, że takie myśli nie są złe, powiem więcej: są dobre, ale cały czas mam wrażenie, że w moim życiu asceza jest fikcją.

Szczególnie bliska naszej Wspólnocie stała się karmelitanka św. Teresa z Lisieux ze swoją propozycją "małej drogi" dostępnej dla każdego człowieka, który pragnie dążyć do świętości. Miała ona świadomość, że nie może być świętą na wzór innych świętych. Skoro jednak Bóg rodzi pragnienie dążenia do świętości to powinna znaleźć sposób jak zostać świętą tam, gdzie się żyje i przez to co się robi. Dlatego św. Teresa z Lisieux proponuje, by człowiek uznawszy swoją bezsilność, nie zniechęcał się lecz w pełni ją akceptował i powierzał siebie Bogu takim jakim jest, ufając, że Bóg znajdzie sposób, by go doprowadzić do świętości.

A to z kolei mogę w pełni przełożyć na obecną sytuację dotyczącą małżeństw: Nie możemy brać udziału w życiu Wspólnoty, tak jak osoby samotne ale Bóg składa w nas pragnienie dawania siebie w tej Wspólnocie. Nie przestawajmy więc szukać sposobu aby być we Wspólnocie i ze Wspólnotą razem z mężem czy żoną i dziećmi w taki sposób w jaki to możliwe. i co najważniejsze: nie próbujmy sami, ufajmy Bogu, że widząc nasze pragnienia znajdzie rozwiązanie. Nie rezygnujmy ze Wspólnoty i jej bogactwa.

Wyrazem zewnętrznym naszego charyzmatu jest znak Wspólnoty, który przedstawia elipsę otaczającą miasto, na które patrzy się przez okno, w centrum okna jest krzyż. Znaczenie tego znaku jest następujące: jak elipsa otacza miasto, tak my pragniemy otaczać ludzi swoją modlitwą. Okno jest symbolem otwartości na wszystkich ludzi i ich problemy. Krzyż oznacza, że pragniemy patrzeć na to wszystko przez pryzmat Chrystusa, wiary.

Logo Wspólnoty

Sądzimy, że w ten sposób odczytujemy naszą odpowiedź na znaki czasu, w którym żyjemy. Chcielibyśmy tą łaską doświadczania Boga w naszej "Pustyni w mieście" dzielić się z ludźmi, których spotykamy na drodze naszego życia. Być może niektórzy z nich w danym nam charyzmacie odkryją również i swoje powołanie.

Ta elipsa to mi coraz bardziej przypomina mur, którym odgradzamy się od innych by móc spokojnie patrzeć przez okno na swoje podwóreczko ;) Mamy tu swoje grządki, na których sadzimy to czego akurat potrzebujemy. Tymczasem my mamy otaczać innych a nie tworzyć enklawy. Celem Wspólnoty - jak i każdego człowieka - nie jest samorealizacja, ale służba innym. i na to też musimy znaleźć rozwiązania. Bo łatwo jest powiedzieć, co jest celem, ale trudniej wdrożyć to w życie.

Druga rzecz to odpowiedzialność Nowicjatu i Postulatu, za tych, którzy odkrywają swoją drogę przez Pustynię. Myślę, że możemy im pomóc, dzieląc się naszymi doświadczeniami i słuchając ich oczekiwań, ale na to też musi być płaszczyzna spotkania. Właściwie to nic nie "musimy", ale będąc odpowiedzialnymi członkami tego ciała po prostu chcemy. Chcemy, nawet wtedy, gdy nie znajdujemy rozwiązań a bezsilność wywołuje w nas niezdrowe emocje. Trzeba o tym mówić: pragniemy tej Wspólnoty ale nie znajdujemy rozwiązań.

Od czerwca 2002 roku posiadamy Dom, który jest centrum - sercem Wspólnoty, a zarazem miejscem pustyni dla ludzi przychodzących do niego. Dom jest domem otwartym dla wszystkich. Ci, z członków Wspólnoty, którzy mieszkają w nim, pełnią funkcję służebną na rzecz domu i ludzi tam przebywających. Życie mieszkańców domu różni się od życia członków Wspólnoty mieszkających poza tym domem. Dom ma charakter kontemplacyjno-apostolski. Jest w nim wiele czasu na adorację Najświętszego Sakramentu w ciągu dnia i cotygodniowe dni pustyni dla samych mieszkańców domu, aby wychodząc samemu na pustynię mogli wyprowadzać potem tych, którzy tu przychodzą. Obowiązek utrzymania domu spoczywa na wszystkich członkach Wspólnoty. Element apostolski domu wyraża się w:

  • otwartości na każdego przychodzącego, który będzie mógł przebywać w tym domu, żyjąc jego rytmem,
  • organizowaniu rekolekcji i różnych spotkań dla ludzi,
  • służeniu posługą sakramentalną czy rozmową duchową.

To jest główne zadanie Domu i jego mieszkańców bez względu na to, czy są członkami Wspólnoty czy nie: troska o czas i konsekwencje w odbywaniu dni pustyni, dbałość o rytm i liturgię. To jest potrzebne zarówno gościom jak i nam wszystkim. Świadectwo Domu jest według mnie jednym z najważniejszych dla rozwoju Wspólnoty.

Mając na uwadze charyzmat kontemplacyjno-apostolski i zadanie, jakie Bóg stawia przed nami, sądzimy, że z taką wizją domu i Wspólnoty jest związana stała obecność kapłana, który poza wymienionymi zadaniami, czuwa nad jednością Wspólnoty z Biskupem Diecezjalnym, a przez to z całym Kościołem oraz nad wiernością prawowitej nauce Kościoła.

Elementarz: wierność nauce Kościoła, wsłuchiwanie się w głos Piotra naszych czasów, modlitwa za kapłanów i wszystkich konsekrowanych, troska o jedność, posłuszeństwo.

LOGOWANIE

O WSPÓLNOCIE

AKTUALNOŚCI

ŻYCIE KOŚCIOŁA

CZYTELNIA

Seks jakiego nie znacie [AUDIOBOOK]
O. Ksawery Knotz
Seks jakiego nie znacie [AUDIOBOOK]

Dźwiękowa wersja bestsellerowej książki o. Ksawerego Knotza, który w bardzo otwarty sposób odpowiada na wiele pytań dot. seksu. Książka nie moralizuje, ale jak każdy poradnik życia pomaga w rozwiązywaniu problemów i podnoszeniu jakości życia małżeńskiego.

Księgarnia religijna

© Pustynia w Mieście & Brodex 2019 r.