Pustynia w Mieście

Pustynia w Mieście » Świadectwa » Klauzura - życie zmarnowane?

Klauzura - życie zmarnowane?

2005-09-02 Siostra Maria - klaryska kapucynka z Przasnysza

Pewnie wiele osób zastanawiałoby się dzisiaj, dlaczego młode dziewczyny porzucają ten świat i podejmują życie kontemplacyjne w zakonach klauzurowych. Przecież nasze czasy oferują tyle dróg wyjścia, jest mnóstwo ciekawych kierunków studiów, każda może znaleźć ten, w którym będzie się spełniać. Możemy bez większych problemów wyjeżdżać za granicę, zarabiać pieniądze, zwiedzać piękne miejsca i podążać drogą kariery i sukcesu.

Te wszystkie ścieżki są oczywiście bardzo kuszące, o czym świadczy fakt, że tak wielu ludzi nimi podąża. Przychodzi jednak taka chwila - taki moment, w którym człowiek zatrzymuje się i pyta, do czego to wszystko zmierza? Czy te wszystkie wspaniałości nie są jedynie namiastką tego, czego naprawdę szukamy? A czego - a raczej, Kogo - szukamy? Otóż Tego, od Którego wszyscy pochodzimy i który stworzył nas na Swój obraz i podobieństwo.

Natura, która wyszła spod troskliwych rąk Ojca, pragnie wrócić do Niego i w ciągłej bliskości móc oczekiwać na upragniony czas oglądania Jego Oblicza w wieczności...

Zastanawiając się nad naszą ziemską wędrówką, obserwując ludzkie zachowania, charaktery i podejmowane przez nas decyzje, można szybko dojść do wniosku, że tak naprawdę każdy człowiek szuka Boga. Ku Niemu kierujemy się - czasem drogami niezwykle krętymi i w sposób jakże niezdarny, ale nasze myśli zawsze przenika jakaś tęsknota za dobrem, sprawiedliwością, pokojem i miłością. A czyż to nie są jedne z tak wielu przymiotów Boga?

Szukamy Go wszędzie i instynktownie niemal wyczuwamy Jego obecność w tym, co prawe, szlachetne i wielkie. Dusze, które Pan obdarzył powołaniem kontemplacyjnym, pragną być jak najbliżej swojego Najdroższego. I już przestaje być ważne to, jak dużo pieniędzy będzie można zarobić, ile cudów tego świata jeszcze zobaczyć, bo to wszystko w skonfrontowaniu z miłością i wezwaniem Boga zaczyna po prostu nie wystarczać. Ileż to razy podczas najprzyjemniejszych nawet spotkań i przeżyć całe otoczenie tchnęło jakąś niewypowiedzianą pustką, a serce wyrywało się, by iść drogą samotności, która nią tak do końca nigdy nie jest i nie będzie, bo zawsze jest przy nas Chrystus. Bowiem "w samotności nigdy nie jest się samotnym - ponad samotnością bez odpowiedzi jest rozmowa z Bogiem" (T. Merton).

Wezwanie do życia kontemplacyjnego - tak bardzo niezrozumianego przez współczesny świat - jest właśnie odpowiedzią na te wszystkie tęsknoty i pragnienia, jakie podsyca w duszy Duch Święty.

Ktoś jednak mógłby powiedzieć - dobrze, ale jest przecież wokół tylu potrzebujących, więc dlaczego nie służyć im w zgromadzeniu czynnym? I tu właśnie można podkreślić bogactwo natchnień Ducha Świętego, który mnoży w Kościele rozmaite charyzmaty tak, aby jak najlepiej zaspokoić Jego potrzeby. Zakony kontemplacyjne są umieszczone niejako w Sercu Kościoła - wspomagają jego wędrówkę i stanowią ognisko modlitwy, przy którym każdy strudzony pielgrzym może się ogrzać.

Życie mniszki kontemplacyjnej to dążenie do wzoru Chrystusa modlącego się na górze - Jezusa, który w samotności rozmawia z Ojcem. Właśnie takie spotkanie jest treścią naszego życia i każdego dnia. W modlitwie, pracy, zwyczajnym trudzie codzienności, oddajemy wszystko Bogu, łącząc z tym ustawicznym czuwaniem ofiarę z naszego życia. Kościół zawsze potrzebował i będzie potrzebować tego typu poświęcenia. Może właśnie w dzisiejszych czasach bardziej niż kiedykolwiek, bo radykalizm i ubóstwo życia klauzurowego stanowi tak wymowny znak sprzeciwu dla świata - a czy nie mamy być przecież takim znakiem?

Wielu osobom takie życie wydaje się wręcz niewyobrażalne - warto jednak podkreślić, że Jezus Chrystus też nie szukał zrozumienia dla tego, co czynił - On po prostu pełnił Wolę Ojca i przebywając z Nim na samotnej modlitwie tak naprawdę zbliżał nas do Niego. W taki też sposób trwają wspólnoty mniszek kontemplacyjnych - stanowią żywe świadectwo miłości Boga ku człowiekowi. Jakże wielkie musi mieć bowiem Bóg do nas zaufanie, by tak wielką i zaszczytną misję powierzać słabym i grzesznym ludziom? Jego miłość pozwala nam nie tylko na to, by pracować dla własnego zbawiania - On daje o wiele więcej, bo życie mniszek ma toczyć się na chwałę Bożą i dla zbawienia całego świata.

Nasza ziemska egzystencja jest z jednej strony jedynym darem, a z drugiej wszystkim, co tak naprawdę i świadomie możemy oddać Bogu Ojcu.

Świat cierpi. Cierpi, gdyż odrzuca Boga, zadowala się jakimiś namiastkami dobra i w końcu staje na rozdrożu. A Chrystus zaprasza tak pokornie, ale stanowczo, by za wszystkich ludzi ofiarować każdą chwilę swojego życia. Jakże więc cennym je czyni! Poprzez trwanie w ciszy klauzury, przed Najświętszym Sakramentem, zostajemy włączone w tajemnicę Odkupienia i Pan pozwala nam - swoim grzesznym sługom - stawać się znakami bezgranicznej przynależności człowieka do Boga i dążności do naszego mieszkania w Niebie.

Życie mniszek zostaje więc przemienione w skarb dla Kościoła - cóż może być cenniejszego nad to? Przecież nikt z nas nie potrafi swoim staraniem przedłużyć swych dni na tej ziemi, ale za to Bóg daje o wiele więcej - pozwala te dni przemienić tak, by żadna minuta nie była zmarnowana i przyniosła pożytek całemu światu.

Poświęcenie się Bogu w zakonie kontemplacyjnym nie jest więc w żadnym razie zmarnowaniem życia - jakże bowiem nie odpowiedzieć Bogu, który wciąż pragnie naszej miłości? Iść drogą Chrystusa, czyli drogą Ewangelii - to nasz obowiązek, a realizowanie konkretnie takiego powołania jest wielkim zaszczytem i łaską, z której tak do końca zdamy sobie sprawę będąc już przy naszym Panu w wieczności.

Siostra Maria - klaryska kapucynka z Przasnysza

e-mail: klaryskikapucynki@wp.pl

Trzecia pielgrzymka Papieża Jana Pawła II do Polski
(Warszawa 8 czerwca 1987r.)

Do sióstr klauzurowych:

Drogie siostry!
Jakże gorąco raduję się z tego, że Kościół w Polsce jest obdarzony świadectwem waszego powołania. (...) Wasze życie klauzurowo-kontemplacyjne, oblubieńcze, ofiarnicze rodzi się w  szczególnej mierze z Eucharystii. Wasze życie całe głosi Eucharystię: Sakrament Chrystusowej Miłości «aż do końca». (...) Za klauzurą nie ogląda się ludzi, za klauzurą się miłuje. Tą miłością, jaką Chrystus umiłował: «aż do końca».

LOGOWANIE

O WSPÓLNOCIE

AKTUALNOŚCI

ŻYCIE KOŚCIOŁA

CZYTELNIA

Błogosławiony Jan Beyzym
Ludwik Grzebień SJ
Błogosławiony Jan Beyzym

Dotąd biografowie ograniczali się do przedstawiania heroicznej pracy Jana Beyzyma wśród trędowatych na Madagaskarze, nie wnikali natomiast do źródeł jego poświęcenia. W albumie odmalowano więc nieznane dzieje szlacheckiego rodu Beyzymów, zamieszkałego przez kilka wieków na Wołyniu, losy bł. Jana w zakonie jezuitów, jego pełną poświęcenia pracę wśród młodzieży spod trzech zaborów w konwiktach jezuickich, bohaterską pracę wśród trędowatych na Madagaskarze, w końcu jego kult i beatyfikację.

Księgarnia religijna Izajasz

© Pustynia w Mieście & Brodex 2022 r.